2026 rok w Wielkopolsce jest bardzo mocno związany z ideą pracy organicznej, powstałej w polskim pozytywizmie w XIX wieku, której celem było wzmocnienie narodu poprzez rozwój gospodarczy, edukację, kulturę i solidarność społeczną. Przynosi to w Wielkopolsce sporo projektów poświęconych temu hasłu, choćby program edukacyjny pn. „Szlak Pracy Organicznej”. Nasz uniwersytet również włączył się w tę inicjatywę. Jedną z jej odsłon była „Międzypokoleniowa edukacyjno-historyczna podróż szlakiem pracy organicznej po Wielkopolsce”, która odbyła się 15 i 16 września 2026 roku. Wyruszając w drogę, chcieliśmy zobaczyć miejsca, w których przed laty ludzie swoją codzienną pracą budowali coś trwalszego niż własny dobrobyt – kapitał wspólny, wiedzę, kulturę i pamięć.
Patriotyzm „bez szabli”
Pierwszym przystankiem jest pałac Lipskich w Lewkowie. Obiekt wzniesiony w 2. połowie XVIII wieku, po wojnie zrekonstruowany na podstawie fotografii, był nie tylko „gniazdem rodowym Lipskich”, ale także centrum działalności organicznikowskiej w południowej Wielkopolsce. Przewodniczka wprowadziła nas w świat wielkopolskiego ziemiaństwa, w którym gospodarowanie oznaczało znacznie więcej niż troskę o własny majątek. Postacią symboliczną stał się Wojciech Lipski, którego biografia dobrze pokazuje ewolucję wielkopolskiego patriotyzmu: od udziału w powstaniu listopadowym i wydarzeniach Wiosny Ludów do działalności społecznej, gospodarczej i politycznej. Dla okolicznych chłopów organizował kursy postępowego rolnictwa, kursy dla pszczelarzy, a dla wiejskich dzieci naukę czytania i pisania. Jego żona angażowała się w tworzenie możliwości kształcenia się okolicznych chłopów, prowadząc m.in. warsztaty, na których uczono techniki haftu (widzieliśmy wytwory tej działalności). Dobrze zarządzane przez ziemianina gospodarstwo dawało pracę, rozwijało okolicę i tworzyło przestrzeń życia dla całej lokalnej społeczności. Słuchaliśmy tych opowieści, spoglądając na pałacowe wnętrza i coraz wyraźniej dostrzegaliśmy, że praca organiczna zaczynała się od rzeczy pozornie zwyczajnych: odpowiedzialności, gospodarności i przekonania, że warto budować, a nie tylko posiadać.
Gołuchów – kultura jako dobro wspólne
Z Lewkowa ruszamy do Muzeum-Zamku w Gołuchowie. Zamek zachwyca architekturą, kolekcjami i atmosferą, ale za tym kryje się historia ludzi, którzy potrafili potraktować kulturę jako dobro wspólne. Spacer po otaczającym go parku-arboretum, jednym z najstarszych i największych w Polsce, dał nam chwilę ciszy i ukojenia. W Gołuchowie idea pracy organicznej przemówiła językiem sztuki i piękna. Izabella z Czartoryskich i Jan Działyńscy gromadzili dzieła sztuki i tworzyli kolekcję, której znaczenie wykraczało poza prywatne zamiłowania. Izabella w statucie sporządzonym przed śmiercią gwarantowała ogólną dostępność swoich zbiorów. Gromadzenie dzieł sztuki, tworzenie miejsca otwartego na kulturę – wszystko to wpisywało się w przekonanie, że naród istnieje również poprzez swoją pamięć i i dziedzictwo. Patrząc na zgromadzone skarby, łatwo zrozumieć, że ochrona kultury jest także formą służby przyszłości.
Niedaleko zamku czekał na nas kolejny obiekt – Muzeum Leśnictwa. Budynek dawnej stajni staraniem Lasów Państwowych został odrestaurowany i adaptowany na muzeum. Wraz z oprowadzającą nas po obiekcie przewodniczką zwiedziliśmy prezentowane tu wystawy stałe, obejmujące zagadnienia związane z ochroną lasu oraz sale wystaw czasowych. Właśnie w tym miejscu edukacja przyrodnicza i troska o leśne dziedzictwo pokazują, że idea pracy organicznej może być zaskakująco współczesna.
Jarociński kontrapunkt
Jarocin wprawdzie nie leży na „Szlaku Pracy Organicznej”, był jednak miejscem niezmiernie ważnym na „naszym szlaku”: tutaj mieliśmy nocleg i posiłki. Jednak prezes Maria Zielony, organizatorka wycieczki, która nigdy nie przepuści sposobności, by pokazać nam możliwie jak najwięcej, zaproponowała, by niejako „przy okazji” odwiedzić jedną z atrakcji miasta – Spichlerz Polskiego Rocka. Po wysłuchaniu prelekcji przeprowadzonej przez pracownicę muzeum nt. historii tego miejsca i dziejów polskiego rocka, obejrzeliśmy interaktywną wystawę, która wprowadziła nas w klimat jarocińskich festiwali. Później, wraz z inną przewodniczką – pracownicą miejskiej biblioteki, spacerowaliśmy po dopiero co zrewitalizowanym rynku miasta. Zwieńczeniem pobytu była wspólna fotografia przy symbolu festiwalu – ogromnym glanie, który stanął tu w osobliwej formie pomnika.
Winna Góra – pamięć, która zobowiązuje
Drugiego dnia droga prowadziła do Winnej Góry. Pałac-Muzeum Henryka Dąbrowskiego, kościół pw. św. Michała Archanioła i ich związek z ideą pracy organicznej poznaliśmy poprzez postać Jana Henryka Dąbrowskiego. Osoby generała nie można utożsamiać z późniejszą XIX-wieczną ideą pracy organicznej, jednak można go postrzegać jako symbol dobrego gospodarza, odpowiedzialnego za lokalną wspólnotę. Przewodnik oprowadzający nas po pałacu pokazał Dąbrowskiego jako człowieka, który po latach wojennej tułaczki związał się z Wielkopolską i zajął gospodarowaniem. Prowadzenie nowoczesnego gospodarstwa, rozwijanie rolnictwa i dbanie o majątek miały znaczenie nie tylko ekonomiczne, lecz także patriotyczne. Ponadto Dąbrowski utworzył w pałacu rodzaj narodowego sanktuarium zawierającego pamiątki i dokumenty związane z walkami Polaków. Dzięki temu pałac stał się później ważnym ośrodkiem polskiej myśli narodowej, dziś zaś jako „centrum interpretacji historii” pokazuje, jak różne były historyczne drogi Polaków do odzyskania niepodległości.
Również w tutejszym kościele odnajdujemy ślady obecności generała na tym terenie. Jego doczesne szczątki (z wyjątkiem serca) znajdują się w przylegającej do bocznej ściany kaplicy grobowej. Proboszcz parafii w spotkaniu z nami opowiedział historię kościoła, związkach Dąbrowskiego z Winną Górą, a w kaplicy grobowej pokazał monumentalny, klasycystyczny sarkofag, w którym znajdują się prochy generała. Zaś w transepcie wiszą dwa obrazy namalowane na zamówienie naszego bohatera przez Jana Gładysza. Dzięki wizycie w Winnej Górze zrozumieliśmy, że także pielęgnowanie pamięci jest pracą dla wspólnoty – bo naród, podobnie jak człowiek, potrzebuje wiedzieć, skąd przyszedł, żeby świadomie patrzeć przed siebie.
Wracaliśmy do domu z poczuciem, że szlak pracy organicznej prowadzi nie tylko przez pałace, muzea i zabytkowe kościoły. Prowadzi przede wszystkim przez pewien sposób myślenia: że warto się uczyć, chronić to, co cenne, troszczyć się o swoje miejsce, przekazywać wiedzę i robić coś dla dobra wspólnego. Także z myślą o tych, którzy przyjdą po nas.
Tekst: Elżbieta Hejnowicz-Wojciechowska
Zdjęcia: Jakub Rzeźniczak

(BK)
























