W nowym wierszu Leszka Plitta (patrz: Kącik poetycki) wybrzmiewa ciche pragnienie odejścia w głąb lasu – tam, gdzie czas zwalnia, a ludzkie sprawy tracą ostrość. To opowieść o tęsknocie za końcem prostym i naturalnym, wpisanym w rytm natury.
Autor swoje utwory umieszcza na zdjęciach zrobionych przez siebie w lesie strzyżewickim, który nazywa magicznym z racji obserwowanych tam zjawisk. Zaznacza także, aby nie powiadamiać właściwych organów o wałęsającym się po lesie i podsypiającym tam podejrzanym typie. ,,To jestem ja, nie podkradam chrustu i nie czynię w lesie szkód, tylko fotografuję” – podkreśla.






















